– Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie ludzi bez magii? – zapytała Lucy znad kawałka zwęglonej ryby trzymanej przez nią w dłoni. Ręka Erzy zawisła w powietrzu wypuszczając mały kawałek pokarmu.
– Och, Erza. Zmarnowałaś taką dobrą rybkę... – westchnął zrozpaczony, niebieski kot i usiadł na ziemi spuszczając głowę, by po chwili sięgnąć po leżące w piasku jedzenie.
– Kiedy teraz o tym wspomniałaś... to nie – zastanowiła się Erza ignorując wypowiedź Happy'ego zajadającego się z ochotą chrupiącą rybką z strzelającym pod jego zębami piaskiem.
– Ciekawe, jak radzą sobie z potworami? – zaciekawiła się Wendy. Usiadła krzyżując nogi i przyglądała się z zaciekawieniem reszcie.
– Może ich nie atakują? – Charla, również podłapując temat, wtrąciła się do rozmowy.
– Nie mam pojęcia...
– Ich życie musi być bardzo nudne – skwitował Natsu opierając się na rękach.
– Och, to na pewno nie tak...
– Nigdy nie wyobrażałam sobie życia bez mojej magii – Erza przybrała typową dla niej minę – Pomyślmy...
– Natsu, Natsu! Zobacz, jaką genialną sukienkę sobie kupiłam! – wołała niewysoka, blond włosa dziewczyna wymachując krwistoczerwoną tkaniną.
– Nie masz na co wydawać pieniędzy, Lucy? Myślałem, że ledwo starcza ci na jedzenie... – zapytał chłopak z różowymi włosami marszcząc czoło.
– Och, to nie tak. Ja po prostu...
– Wydaję kasę na byle co – dokończyła opierająca się o framugę drzwi dziewczyna. – Musisz nauczyć się oszczędzać, Lucy.
– Ale Erzo... To tylko...
– KTO WRZUCIŁ TEGO MOKREGO SIERŚCIUCHA DO MOJEJ SYPIALNI?! – po mieszkaniu rozniósł się głośny krzyk, a po chwili przez drzwi do pokoju wszedł czarnowłosy chłopak niosąc w wyciągniętych dłoniach niebieskiego, wyrywającego się kota.
– Happy! Wszędzie cię szukałem! – zawołał Natsu chwytając zwierzę w objęcia. W odpowiedzi otrzymał tylko nieszczęśliwe mruknięcie.
– Jeszcze raz to... to... to coś znajdzie się w moim pokoju, a nogi ci z tyłka powyrywam! A żeby tylko tyle... Później z powrotem ci je powkładam... I tak na przemian!
– Gray, jesteś brutalny... To tylko słodki kotek – powiedziała Lucy i zaczęła bawić się z niebieskim zwierzakiem, który wyrwał się z uścisku właściciela i łasił się przy blondynce
– No właśnie! Nie masz prawa dotykać mojego kotka! Prawda Lucy? Lucy? Lucy?!
– POMOCY! – krzyczała blondynka starając się odciągnąć kocurka od swojej nowo zakupionej sukienki, która najwyraźniej bardzo mu się spodobała, bo miętolił ją w swoim pyszczku nie chcąc wypuścić – ona była okropnie droga!
– A mówiłam, że się nie opłacało...
– Happy, nie jedz tego! – wrzasnął Natsu próbując odciągnąć kota od materiału – przecież się rozchorujesz!
– Natsu! Tylko o to się martwisz? A co z moją sukienką?!
– Kupisz sobie nową! No puść, Happy...!
– Ależ wy macie problemy... Gray? Masz ochotę na czekoladę? – zapytała Erza zwracając się do czarnowłosego chłopaka stojącego obok niej. Od kilku minut przyglądał się zaistniałej sytuacji kręcąc z politowaniem głową.
– Czekoladę? Nie. Zdecydowanie potrzebuję czegoś mocniejszego... – powiedział, po czym wyszedł z pokoju, a za nim szybkim krokiem podążyła Erza.
– Happy, puszczaj!
– Natsu, moja sukienka!
– Co mnie interesuje twoja sukienka! Mój kot może przez nią umrzeć!
– Ja przez to umrę! Nie mam ani pieniędzy, ani sukienki! W czym ja pójdę na bal?!
– Możesz iść nawet nago!
Kłótnia między przyjaciółmi i kotem toczyła się przez dość spory kawałek czasu. Z pokoju wciąż i wciąż dochodziły krzyki, aż w końcu dźwięk rwącego się materiału.
– NATSU! JAK TY MOGŁEŚ?!
– TO NIE JA, TO HAPPY!
– Idziesz na dzisiejszy bal? – zapytała Erza.
– Idę. Jak mógłbym odpuścić taką okazję.
– Gray z kim idziesz? – zaciekawiła się.
– Z Caną...
– Z CANĄ?! Dlaczego? Jakim cudem? Co?! – dziewczyna wybałuszyła oczy ze zdziwienia.
– No... normalnie. Zaprosiłem ją, zgodziła się, więc idziemy razem – uśmiechnął się od ucha do ucha. Oczywiście nie miał nic do Cany. Była jego przyjaciółką, a gdy dowiedział się, że nie ma z kim iść, postanowił ją poprosić. – A ty z kim...
– Natsu, nienawidzę cię! – do pokoju wtargnął Natsu, a zaraz za nim rozjuszona Lucy trzymająca w dłoni podartą sukienkę, którą po chwili zaczęła go okładać. – Nienawidzę, nienawidzę!
– Uspokój się, Lucy!
– Zobacz co zrobiłeś...!
– USPOKÓJCIE SIĘ OBOJE! – wrzasnęła Erza wpadając w szał – Nie mam ochoty nadal wysłuchiwać waszym okropnych wrzasków! Zachowujecie się, jak dzieci!
– Ale Erza...
– Spokój! Chcecie za karę nie iść na bal?! – zagroziła.
– Ja i tak nie mam w czym iść – orzekła zrozpaczona Lucy i opadła na krzesło – Twoja czekolada? Mogę? – zwróciła się do Gray'a i nie czekając na odpowiedź wypiła łyk z białego kubka.
– Poszła won od mojego picia. – czarnowłosy wytargał jej kubek z dłoni i odłożył na stół.
– Lucy, masz tysiące innych sukienek... Dlaczego akurat ta?
– Bardzo mi się podoba... podobała, bo w tej chwili, opluta i pogryziona przez tego mokrego szczura...
– Wreszcie ktoś się ze mną zgadza!
– Nie porównuj Happy'ego do szczura, jak możesz?!
– A jak on mógł pogryźć mi sukienkę?!
– Sama ją potargałaś! On tylko...
I tak sprzeczka rozpoczęła się na nowo. Erza skinęła głową na Gray'a, by wyszedł z nią na zewnątrz. Pogoda tego dnia była ładna, chmury na niebie od samego rana prawie w ogóle się nie pojawiały. Spacerowali w ciszy delektując się spokojem i tym, że nie musieli nadal wysłuchiwać wrzasków swoich przyjaciół.
– Chyba się nie pobiją? – zapytała Erza, choć nie wyglądała na szczególnie przejętą.
– Raczej nie... Prędzej to Lucy pobije Natsu...
